poniedziałek, 11 listopada 2013

Torcik marchewkowy z kremem mascarpone.



Gdy ostatnio po czterech (!) miesiącach nieobecności powrócił mój bury kot, było dużo niedowierzania, radości i sporo kociego żarcia (dla kota ofc).
Gdy po czterech miesiącach nieobecności powróciła pewna Djabelska istota, była radość i ten torcik marchewkowy.




Torcik marchewkowy.

Przepis własny, inspirowany różnymi przepisami z sieci.
Ciasto, na mniejszą tortownicę:
1 szkl mąki pszennej
½ szkl mąki żytniej pełnoziarnistej
¾ szkl posiekanych orzechów włoskich
2 szkl startej marchwii
½ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
1 łyżeczka cynamonu
½ łyżeczki imbiru
¼ łyżeczki gałki muszkatołowej
¾ szkl oleju
3 duże lub 4 małe jajka
1 łyżeczka olejku waniliowego
¾ łyżeczki soli
1 szkl cukru brązowego
Piekarnik nagrzać do 180 st C. Do miski przesiać mąkę razem z proszkiem i przyprawami, sodą i solą. W drugiej większej misce wymieszać mikserem lub trzepaczką olej, jaja, cukier, marchew, olejek waniliowy, orzechy. Następnie wymieszać za pomocą łyżki z mieszaniną mąki. Piec około 45 minut, do suchego patyczka.
To ciasto marchewkowe jest NAJLEPSZYM ciastem marchewkowym, robię z niego również muffiny.

Krem:
250-300 ml śmietany kremówki 36 %
250 g serka mascarpone
Odrobina cukru pudru lub innego słodzidła
Ubić śmietanę na sztywno (zwykła trzepaczka wystarczy- przeżyłam), dodać mascarpone, wymieszać na jednolitą masę w międzyczasie delikatnie osładzając krem. 

Wystudzone ciasto przekroić na dwie równe części, przełożyć kremem, obłożyć wierzch i boki. Ozdobić według uznania, ja zastosowałam posiekane orzechy włoskie na bokach.




Adresatka tortu tuż przed konsumpcją.

5 komentarzy:

  1. też bym chętnie skonsumowała taki tort! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyszny musiał być :)
    Ja bym nie mogła mieć takiego kota, umarłabym z nerwów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to już nie wierzyliśmy, że w ogóle wróci..(mimo tego, że długie "wypady" zdarzały mu się już wcześniej-nie AŻ tak długie). A pewnego wieczoru nagle niespodzianka, kot marnotrawny pod drzwiami. Trochę zdziczały, ale i wypasiony- nie ogarniam go, ale dobrze, że jest spowrotem :)

      Usuń
  3. No ale żeby zniknął na aż tyle? Aż dziw... i że jeszcze wrócił. Pewnie jakby wiedział, że taka uczta będzie, to by z 3 miesiące temu już był. I trzy razy w międzyczasie się zgubil :D

    Torcik prezentuje się pysznie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...