niedziela, 18 sierpnia 2013

Sos z dyni, powrót do przeszłości i Być jak Robert Makłowicz.



W niemal każdym domu znajdziemy jakiś egzemplarz książki kucharskiej. W moim również, a wśród nich takie, które nieustannie przeglądałam jeszcze gdy byłam dzieckiem. Wystarczy spojrzenie na poszczególne strony i coś nieuchwytnego pojawia się na chwilę w zakamarkach głowy. Jak myśl o dawno zapomnianej historii o krupniku na toporze ze starej rosyjskiej książki dla dzieci, która dawno przepadła.
Nadal lubię zaglądać do tych książek, mimo najobrzydliwszych pszennych bułek ever, na które przepis podsunęła mi niedawno jedna z nich. 


W Warzywach w kuchni  Henryka i Danuty Dębskich szukałam pomysłów na dynię. Tego czego szukałam nie znalazłam, ale obok Napoju z dyni z brzoskwiniami (!) zobaczyłam przepis na sos z dyni i wiedziałam już, że chcę makaron z podobnym. Ale sos i tak zrobiłam po swojemu.



Połowę małej dyni pokroiłam, wrzuciłam na patelnię, podlałam odrobiną wody, ugotowałam do miękkości. Następnie rozgniotłam ją, odparowałam resztę wody i dodałam trochę śmietany. Obowiązkowo czosnek, sól, pieprz do smaku i curry. Wymieszałam z makaronem, posypałam parmezanem i gotowe.





A i założyłam Szałacie fanpage na facebooku, chociaż pewnie fanów brak- z resztą po co takie wielkie słowa! Gdyby ktoś miał ochotę po prostu polubić zapraszam i zachęcam do odsłuchania Być jak Robert Makłowicz- made my week. Klik.


1 komentarz:

  1. świetny pomysł na sos:) Pozdrawiam: http://martawkuchni.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...